Maschine Jam – Recenzja

W praktyce

Przyznam szczerze, że zanim dostałem w swoje ręce testowy egzemplarz Maschine Jam, postrzegałem ten model jako “dodatek” do innych kontrolerów z serii Maschine, nie mający racji bytu jako samodzielne urządzenie. Prawda okazała się jednak zupełnie inna. Jam potrafi zgrubsza wszystko to, co poprzednie modele, chociaż oczywiście wiele kwestii rozwiązano tu w zupełnie odmienny sposób. Bez problemu można za jego pomocą stworzyć od początku do końca cały utwór. Różnica między Jam a dotychczasowymi kontrolerami z serii Maschine polega więc głównie na zmianie priorytetów. Funkcje, które w poprzednich modelach sprawiały wrażenie dodanych na siłę, tutaj są naprawdę dopracowane i rozbudowane i vice versa – najważniejsze funkcje poprzednich kontrolerów w Jam pełnią rolę drugoplanowych dodatków. Sytuację tą najlepiej widać na przykładzie trybu sekwencera krokowego, który w poprzednich modelach z serii Maschine z racji na stosunkowo niewielką liczbę padów był bardzo uproszczony i niezbyt przyjazny w obsłudze. W Maschine Jam dzięki dużej siatce niewielkich przycisków jego obsługa staje się natomiast prosta, przyjemna i bardzo wygodna.

Sekwencer krokowy w Maschine Jam może działać w czterech trybach, różniących się między sobą liczbą obsługiwanych jednocześnie dźwięków oraz kroków. W pierwszym z nich każdy z ośmiu rzędów głównej siatki obsługuje jedną spośród szesnastu komórek tworzących grupę w oprogramowaniu Maschine, a każda z ośmiu kolumn reprezentuje jeden krok. Jako iż większość tworzonych przez nas patternów składa się z więcej niż ośmiu kroków (ich konkretna liczba zależy od długości patternu oraz ustawionej “gęstości” siatki), każda sekwencja jest tu dzielona na części, pomiędzy którymi przełączamy się za pomocą rzędu ponumerowanych przycisków znajdujących się nad główną siatką (1 to pierwsze osiem kroków, 2 to kolejne osiem kroków itd.) lub krzyżaka znajdującego się po lewej stronie urządzenia. Drugi tryb obsługuje się niemal identycznie, z tą różnicą, że tym razem na każdą z szesnastu komórek przypada nie jeden, a dwa rzędy. W praktyce oznacza to, że zamiast ośmiu dźwięków mamy do dyspozycji cztery (przez co musimy częściej wciskać strzałkę w dół na krzyżaku) ale za to liczba obsługiwanych jednocześnie kroków rośnie dwukrotnie (dzięki czemu rzadziej przełączamy się między kolejnymi częściami patternu). Oba te tryby sprawdzają się świetnie gdy pracujemy nad prostym rytmem, lub gdy zamierzamy tylko z grubsza naszkicować najważniejsze elementy jakiejś bardziej złożonej sekwencji. Jeśli jednak zależy nam na większej precyzji z pomocą przychodzi trzeci tryb, w którym pracujemy z jednym tylko dźwiękiem na raz. Wtedy cztery górne rzędy pełnią rolę 32-krokowego sekwencera, zaś cztery dolne pozwalają wybrać interesujący nas dźwięk oraz zmienić głośność każdego z kroków. Takie rozwiązanie jest przydatne zwłaszcza gdy ustawimy duże zagęszczenie siatki, przy którym w pozostałych dwóch trybach musielibyśmy co chwila przeskakiwać między kolejnymi częściami patternu. Pracując z jednym dźwiękiem widzimy jednocześnie aż 32 kroki, co pozwala nam wygodnie pracować nawet z bardziej złożonymi rytmami. Ostatnim trybem działania sekwencera krokowego jest Piano Roll, przeznaczony do pracy z instrumentami melodycznymi. W trybie tym zawsze sterujemy jedną wybraną komórką, a mówiąc konkretniej – załadowanym w nią wirtualnym instrumentem lub samplem. Każda kolumna stanowi tu jeden krok a poszczególne rzędy odpowiadają za zmianę wysokości dźwięku. W trybie tym możemy skorzystać z funkcji skali oraz akordów, dzięki którym tworzenie sekwencji dźwięków za pomocą siatki padów staje się znacznie łatwiejsze. Pierwsza z nich pozwala ograniczyć zakres dostępnych dźwięków do jednej wybranej przez użytkownika skali, druga automatycznie zamienia pojedyncze dźwięki w pełne akordy.

Alternatywą dla sekwencera krokowego są tryby Pad Mode i Keyboard Mode, pozwalające nam wykorzystać siatkę przycisków do sterowania na żywo samplerem lub wirtualnymi instrumentami i nagrywania wykonywanych w ten sposób melodii i rytmów. Oba tryby stanowią, przynajmniej w teorii, dokładne odzwierciedlenie swoich odpowiedników znanych ze starszych modeli Maschine. W pierwszym z nich aktywne jest jedynie szesnaście przycisków umieszczonych w prawym dolnym rogu siatki, a wciśnięcie każdego z nich powoduje odpalenie próbki przypisanej do jednej z szesnastu komórek aktualnie wybranej grupy. Oczywiście z racji na fakt, iż przyciski w modelu Jam są kilkukrotnie mniejsze od padów montowanych w starszych modelach, chodzą z wyraźnym klikiem i nie rozpoznają siły uderzenia, granie i tworzenie rytmów perkusyjnych za ich pomocą nie jest najwygodniejszym rozwiązaniem. Nieco lepiej wypada sytuacja w przypadku Keyboard Mode, w którym możemy wykorzystać całą siatkę padów do sterowania wybranym przez nas wirtualnym instrumentem. W tym trybie również możemy skorzystać z funkcji skali i akordów, a także z arpeggiatora, dzięki któremu bardzo łatwo jest stworzyć naprawdę interesujące powtarzające się sekwencje dźwięków poprzez samo eksperymentowanie z układem palców na siatce. Jak nietrudno się domyślić tutaj również rozmiar i konstrukcja przycisków daje się nieco we znaki, jednak niedogodności te w pewnym stopniu rekompensuje ich liczba, dzięki której użytkownik może korzystać jednocześnie z kilku oktaw, co daje znacznie większe pole do popisu przy tworzeniu melodii, niż miało to miejsce w przypadku 16 padów. Niemniej jednak należy mieć na uwadze, że na rynku można obecnie znaleźć wiele kontrolerów, które radzą sobie w takiej roli o wiele lepiej. Mówiąc krótko: możliwość sterowania wirtualnymi instrumentami na żywo w przypadku Maschine Jam należy traktować raczej jako dodatek, niż danie główne.

Ostatnim trybem działania głównej siatki przycisków jest Song Mode, pozwalający odpalać patterny i sceny w programie Maschine 2 w sposób przypominający Session View z programu Ableton Live. Podstawowym zadaniem tego trybu działania jest ułatwienie użytkownikowi pracy nad kompozycją i aranżem utworu, i w tej roli sprawdza się on naprawdę znakomicie. Za jego pomocą bardzo łatwo i szybko można tworzyć, kopiować i usuwać patterny, a także mieszać je i łączyć ze sobą w różne kombinacje tworząc tym samym sceny, będące głównym elementem składowym naszego utworu. Korzystając z Song Mode w połączeniu z opisanymi wcześniej trybami można bez większego problemu stworzyć od zera szkic piosenki lub nawet cały utwór, używając wyłącznie Maschine Jam. Taka forma pracy jest przy tym znacznie bardziej zabawna, niż żmudne klikanie myszką w “klocki” na ekranie komputera. Song Mode można też z powodzeniem wykorzystać podczas występów na żywo, odpalając i mieszając za jego pomocą patterny i sceny nagrywane na bieżąco lub przygotowane uprzednio w studio. Oprogramowanie Maschine 2 nie jest wprawdzie pod tym względem tak rozbudowane jak chociażby wspomniany wcześniej Live, jednak nawet ono daje spore pole do popisu kreatywnym użytkownikom.

Kolejnym elementem Maschine Jam posiadającym kilka różnych trybów działania jest zestaw ośmiu pasków dotykowych umieszczonych bezpośrednio pod siatką przycisków. Za ich pomocą możemy m.in. sterować głośnością poszczególnych grup lub komórek, zmieniać parametry wirtualnych instrumentów i efektów (w tym tzw. Performance FX – ośmiu nowych efektów zaprojektowanych specjalnie z myślą o obsłudze za pomocą dotykowych pasków), kontrolować tory wysyłek oraz nagrywać automatyzację. Robienie tych wszystkich rzeczy za pomocą pasków dotykowych, a nie pokręteł i suwaków jak ma to miejsce w większości konkurencyjnych kontrolerów, może wymagać odrobiny przyzwyczajenia, jednak na dłuższą metę sprawdza się zaskakująco dobrze. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że bardziej konwencjonalne suwaki sprawdziłyby się tu znacznie gorzej, gdyż przy każdej zmianie trybu działania pozostawałyby one w dotychczasowej pozycji, co przy częstym przełączaniu się między trybami mogłoby powodować sporo zamieszania. W przypadku pasków dotykowych przy każdej zmianie trybu działania przybliżona wartość parametru aktualnie przypisanego do danego paska wyświetlana jest natychmiast na diodach sygnalizacyjnych umieszczonych obok każdego z nich. Pisząc o sterowaniu różnymi elementami oprogramowania Maschine 2 za pomocą pasków dotykowych nie sposób nie wspomnieć też o Lock – nowej funkcji programu Maschine 2, która pozwala zapisywać oraz przywoływać aktualne ustawienia parametrów. Świadomość, że w każdej chwili możemy wrócić do poprzednich ustawień, nie tylko ułatwia pracę ale też zachęca do eksperymentów. Możliwość szybkiego przełączania się pomiędzy przygotowanymi zawczasu kombinacjami ustawień jest też nieocenionym ułatwieniem dla osób chcących wykorzystać Maschine podczas występów na żywo. Co więcej, w ustawieniach funkcji Lock możemy wybrać, czy podczas przełączania się między dwoma zapisanymi ustawieniami parametry przeskoczą na właściwe miejsca natychmiast, czy też wykonają płynne przejście między dwoma wartościami. Eksperymentując z tą funkcją można uzyskać naprawdę ciekawe efekty, mogące urozmaicić zarówno studyjne produkcje jak i występy na żywo. Wprawdzie da się ją obsłużyć również za pomocą starszych kontrolerów z serii Maschine, jednak jako iż była ona projektowana z myślą o modelu Jam to właśnie za jego pomocą korzysta się z niej najwygodniej.

Ostatnim i zarazem najmniej konwencjonalnym trybem działania pasków dotykowych jest Notes Mode, pozwalający sterować za ich pomocą wirtualnymi instrumentami. Do każdego z ośmiu pasków możemy przypisać od jednego do ośmiu dźwięków, które zostają rozłożone równomiernie na całej długości (w przypadku wybrania jednego dźwięku zajmuje on po prostu cały pasek). To w którym miejscu dotkniemy paska decyduje o tym, który z przypisanych do niego dźwięków zostanie odegrany. Przyznam szczerze, że podchodziłem do tego trybu dość sceptycznie, i po kilku tygodniach testów nadal pozostawia on we mnie mieszane uczucia. Bardzo dużo zależy tutaj od rodzaju brzmienia, którym chcemy sterować. Niektóre sprawdzają się świetnie, inne niekoniecznie. Najwięcej zabawy miałem testując tryb Notes Mode w połączeniu z różnymi monofonicznymi syntezatorami z ustawionym trybem legato. Wtedy przesuwanie palcem po poszczególnych paskach powodowało płynne “prześlizgiwanie się” między dźwiękami, co nie tylko brzmiało dobrze, ale sprawiało wrażenie bardzo naturalnego w obsłudze. Fajne efekty dawały też krótkie dźwięki z wyraźnym pogłosem lub długim czasem wybrzmiewania – w ich przypadku przejechanie palcem po pasku przywodziło na myśl przejechanie dłonią po strunach gitary. Jeśli jednak interesują nas brzmienia z długim atakiem i/lub krótkim czasem wybrzmiewania paski dotykowe sprawdzają się raczej słabo. W ogólnym rozrachunku Notes Mode stanowi więc ciekawy dodatek, który może nakierować nas na nowe muzyczne pomysły, na które nie trafilibyśmy w inny sposób, jednak raczej trudno jest mi sobie wyobrazić wykorzystywanie go w roli głównego narzędzia do obsługi wirtualnych instrumentów.

Na koniec warto wspomnieć o tym, jak kontroler Maschine Jam radzi sobie bez oprogramowania Maschine. Wciskając kombinację przycisków Shift + Cue przełączamy go w tryb “zwykłego” kontrolera MIDI, w którym każdy z przycisków wysyła komunikat ustawiony wcześniej za pomocą dołączonego programu Controller Editor. Użytkownik może samodzielnie przypisać osiem różnych zestawów ustawień dla siatki przycisków (do przełączania się między nimi służy górny rząd numerowanych przycisków), osiem różnych zestawów ustawień dla pasków dotykowych (do przełączania się między nimi służy rząd przycisków oznaczonych literami) oraz cztery zestawy ustawień dla enkodera (do przełączania się między nimi służą przyciski umieszczone pod miernikiem poziomu wysterowania). Do wszystkich pozostałych elementów kontrolera można przypisać tylko jeden komunikat. W ten sposób użytkownik może samodzielnie przystosować Maschine Jam do obsługi dowolnego programu wspierającego standard MIDI. Podobnie jak wszystkie poprzednie modele z serii Maschine, tak i ten sprzedawany jest w zestawie z gotowymi ustawieniami i skryptami dla programu Ableton Live 9, pozwalającymi obsłużyć jego najważniejsze funkcję, takie jak odpalanie klipów i scen, sterowanie wirtualnymi instrumentami i sekwencerem czy obsługę miksera. Obsługa Live’a za pomocą Jam wydaje się być przy tym bardzo intuicyjna i naturalna, co najprawdopodobniej wynika z faktu, iż konstrukcja tego modelu pod wieloma względami przypomina kontroler Push.

Podsumowanie

Maschine Jam to naprawdę ciekawy, dobrze zaprojektowany i przyjemny w obsłudze kontroler, oferujący sporo możliwości zarówno doświadczonym użytkownikom jak i osobom stawiającym dopiero pierwsze kroki w świecie produkcji muzyki za pomocą komputera. Niestety, pomimo naprawdę dużej ilości zalet i ciekawych rozwiązań, brak tu tzw. “Killer Feature” – czegoś, co pozwoliłoby mu wyraźnie wybić się ponad konkurencję. Najbardziej zadowolone z zakupu będą bez wątpienia osoby, które już teraz dość intensywnie używają kontrolerów i oprogramowania z serii Maschine, gdyż model Jam znacznie wzbogaci możliwości ich ulubionego zestawu narzędzi. Pozostali przed podjęciem decyzji o zakupie powinni zastanowić się nad tym, na których funkcjach najbardziej im zależy, i sprawdzić, czy któryś z konkurencyjnych kontrolerów, takich jak Push (1 lub 2) czy Launchpad (Pro, Mk2 lub nawet Mk1), nie jest w stanie zaoferować im pod tym względem nieco więcej.